sobota, 21 listopada 2009

Świątecznie po raz enty ;)

Dzisiaj dwie kartki powstałe kiedyśtam (czyli przed moimi urodzinami, kiedy jeszcze byłam zdrowa, a nie zasmarkana...) i jedna nowa, poczyniona w celu wypróbowania prezentów ;)







A to moje urodzinkowe prezenty (krewni i znajomi Królika już wiedzą, co sprawia "Kartkówce" najwięcej radości :* )



Nieco pociągająca (kto zna sprawdzoną receptę na pozbycie się kataru? Pisać!) bardzo dziękuję za odwiedziny :*

sobota, 14 listopada 2009

Wymianowo, prezentowo, urodzinowo :D

Z przyjemnością dałam się namówić CYNCE (którą podziwiam zawsze i szczerze) na wymianę tolkienowo- pratchettową.
Przyznam się, że było to największe wyzwanie w moim scrapowym życiu i stres ogromny, bo przecież TO MIAŁO TRAFIĆ DO CYNKI!!!
Kartkę jakoś "wykulałam"
(zdjęcia autorstwa Cynki :*)





Przy zakładce poległam, więc jej tu pokazywać nie będę...

Ja za to stałam się przenajszczęśliwszą posiadaczką Cynkowych cudowności w postaci karteczki w moich najulubieńszych kolorach z cytatem z Hobbita



i cudnej zakładki ze Śmiercią w kuchni :D



Jakby tego było mało zostałam obdarowana niespodziewajką- cynkową absolutnie prześliczną broszką w booskich mrocznych kolorach. Kobieta zna się na rzeczy, powiadam Wam!! Ja to mam szczęście :D



A od ARLI :* dostałam świetne bloczki do stempli, w tym mój wymarzony 20x8 cm! Mój największy stemplowy "bydlaczek" już niedługo będzie użyty :)



Żeby nie było tak kolorowo, to nadal czekam na obiecany prezent urodzinowy, który po 11 dniach w końcu został wysłany z hameryki...Zobaczymy, kiedy dojdzie (trzymać kciuki, żeby obeszło się bez cła i innych nieporozumień).

Dobrej nocy życzy Wam o rok starsza Kachna zwana Kobensem :*

środa, 11 listopada 2009

Piaskownicowe serducho

Przyznaję się bez bicia, że mnie też wciągnęło. Poczyniłam trzy (3!!!) cardlifty, co jest moim absolutnym rekordem życiowym, jeśli chodzi o tempo powstawania :) Iralamija cuda wymyśla, więc to była czysta przyjemność.
Dwie następne są w fazie "ciekawe co z tego wyjdzie?"<- jutro dodam fotki.
Lifty mają to do siebie, że praktycznie robią się same, a ten jest na to idealnym przykładem. Prosta forma, trochę farby i waaaaarrrrrssstttwwwyyy :D
Któż mógłby się oprzeć?
Wstawiam w kolejności powstawania i z góry przepraszam za jakość zdjęć...



I tradycyjnie na koniec moja ulubiona :D:D:D



Dziękuję AnnieR za wyróżnienie :*



Przekazuję je wszystkim tuzaglądającym i zostawiającym po sobie ślad :)
Słodkich snów :*

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...